JAK ZACHĘCIĆ POLKI DO MAMMOGRAFII? O TYM ROZMAWIALIŚMY W SEJMIE Z EKSPERTAMI, POLITYCZKAMI I ORGANIZACJAMI PACJENCKIMI

Martyna Wyrzykowska, dyrektorka zarządzająca SEXEDPL z uczestniczkami konferencji: dr Katarzyną Pogodą i Anną Kupiecką Fot. Karolina Jackowska

Opublikowano: 15 września 2026
Ostatnia aktualizacja: 16 września 2026

W Polsce na wykonanie czeka obecnie 364,5 tys. bezpłatnych mammografii. Mimo dostępnych terminów i rosnącej wiedzy o profilaktyce wiele kobiet nadal odkłada badanie. Podczas konferencji „Piersi w Polsce. Wyniki, wnioski, rekomendacje”, którą zorganizowaliśmy w Sejmie 14 września 2026 r. , przedstawiciele instytucji publicznych, środowiska medycznego i organizacji pacjenckich rozmawiali o rozwiązaniach, które mogą to zmienić. Wśród najważniejszych postulatów znalazły się imienne zaproszenia z konkretnym terminem, aktywne wsparcie personelu POZ, dzień wolny na profilaktykę oraz lepsze wykorzystanie medycyny pracy.

Polki wiedzą, że mammografia może uratować życie, a rak piersi wykryty wcześnie daje większe szanse na skuteczne leczenie. Wiedza nie zawsze przekłada się jednak na działanie. Brak czasu, lęk przed wynikiem, trudności z dojazdem, niejasne informacje i złe doświadczenia podczas wcześniejszych badań sprawiają, że wiele kobiet odkłada profilaktykę.

– Nie wystarczy mówić kobietom: „badajcie się”. Musimy zrobić kolejny krok i zorganizować profilaktykę tak, aby była prosta i dostępna, a system sam przypominał kobiecie: „to jest twój czas na badanie, nie odkładaj siebie na później” – mówiła podczas otwarcia konferencji wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska.

Jak podkreśliła, obecnie dostępnych jest 364,5 tys. wolnych miejsc na mammografię, a na badanie można zapisać się w kilka minut. Problemem pozostaje dotarcie do kobiet, które z tych możliwości nie korzystają.

– Kobieta nie powinna szukać systemu. To system powinien skutecznie znaleźć ją – zaznaczyła Monika Wielichowska.

Uczestniczki i uczestnicy konferencji „Piersi w Polsce. Wyniki, wnioski, rekomendacje”. Fot. Karolina Jackowska

„Nie mam czasu” często oznacza: odpowiadam za wszystkich

Dlaczego kobiety, mimo świadomości ryzyka, nadal odkładają badania? Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocniczka rządu do spraw równego traktowania, zwróciła uwagę na nierówny podział obowiązków opiekuńczych.

– Kiedy kobiety mówią, że nie mają czasu na badanie, nie kryje się za tym brak odpowiedzialności, ale właśnie jej nadmiar. Idziemy przez życie, odpowiadając za dzieci, osoby starsze i partnerów. O własne zdrowie troszczymy się najmniej – powiedziała Katarzyna Kotula.

– Kiedy kobieta mówi: „nie mam czasu na raka”, naszą odpowiedzią nie może być: „znajdź czas”. Musimy zorganizować system tak, żeby nie musiała wybierać między własnym zdrowiem a odpowiedzialnością za innych. Musimy też pamiętać, że sprawa profilaktyki to nie jest wyłącznie sprawa kobiet, ale całego społeczeństwa, czyli także partnerów, rodzin, pracodawców, instytucji publicznych i decydentów  – podkreśliła.

Zdaniem Kotuli potrzebne są elastyczne godziny badań, większa dostępność diagnostyki w mniejszych miejscowościach oraz rozwiązania uwzględniające sytuację kobiet łączących pracę z opieką nad bliskimi.

Dostępny termin nie zawsze oznacza dostępne badanie

Raport „Piersi w Polsce” przygotowany przez Ipsos dla Fundacji SEXEDPL łączy badanie ilościowe z jakościowym spojrzeniem na doświadczenia kobiet. Sześć uczestniczek w różnym wieku, mieszkających w różnych częściach kraj miała samodzielnie ustalić, jakie badanie powinna wykonać, znaleźć placówkę i przejść całą drogę od rejestracji do wyniku.

U jednej z sześciu kobiet wykryto zmianę wymagającą dalszej diagnostyki onkologicznej.

– Badanie pokazało nam wiele barier emocjonalnych, związanych między innymi z tym, że prędzej zrobimy coś dla naszych bliskich niż dla siebie. Chcieliśmy zajrzeć głębiej w motywacje i ograniczenia, którymi kierują się kobiety  – mówiła Martyna Wyrzykowska, dyrektorka zarządzająca Fundacji SEXEDPL.

Badanie pokazało również, że 44 proc. kobiet rezygnuje z profilaktyki, ponieważ uważa, że ich na nią nie stać. Oznacza to, że informacja o bezpłatnych badaniach nadal nie dociera do znacznej części społeczeństwa.

– Sama edukacja to za mało. Potrzebujemy konkretnych rozwiązań, które sprawią, że więcej osób będzie badać się regularnie i odpowiednio wcześnie – powiedziała w nagraniu skierowanym do uczestników konferencji Anja Rubik, założycielka i prezeska Fundacji SEXEDPL.

Każdego roku diagnozę raka piersi słyszy w Polsce około 22 tys. kobiet, a prawie 7 tys. umiera z powodu tej choroby.

– Zachorowalność na raka piersi w Polsce jest niższa niż średnia Unii Europejskiej, a mimo to śmiertelność jest wyższa. Ten paradoks pokazuje, że mówimy o problemach systemowych: profilaktyce, diagnostyce i o tym, jak szybko kobieta trafia pod odpowiednią opiekę – podkreśliła Anja Rubik.

Agnieszka Bąk, eksperka ds. publicznych z Ipsos Polska zwróciła uwagę, że ogólnopolska liczba wolnych terminów nie pokazuje realnej dostępności badań w poszczególnych regionach.

– To, że mamy wiele miejsc na badania w całej Polsce, nie oznacza, że są one łatwo dostępne. Dla kobiety, która mieszka 60 kilometrów od Krakowa, ma jeden autobus i potrzebuje dwóch godzin, żeby dostać się do miasta, sytuacja wygląda zupełnie inaczej – wyjaśniała.

Zaproszenie powinno prowadzić do konkretnego terminu

Uczestniczki badania wskazały trzy rozwiązania, które ułatwiłyby im korzystanie z profilaktyki. Pierwszym są imienne zaproszenia na mammografię i USG piersi wysyłane kilkoma kanałami: SMS-em, przez Internetowe Konto Pacjenta oraz tradycyjnym listem. Drugim jest większe zaangażowanie lekarzy rodzinnych w informowanie o badaniach. Trzecim – wykorzystanie medycyny pracy.

Jak mówiła Karolina Łukasik, dyrektorka ds. Relacji Instytucjonalnych w Instytucie Rozwoju Spraw Społecznych, podobne rozwiązania przynoszą rezultaty w innych krajach. Badania prowadzone w Hiszpanii pokazały, że SMS zawierający konkretny termin może być równie skuteczny, jak tradycyjny list, a kolejne przypomnienie zwiększa liczbę wykonanych badań. 

W Wielkiej Brytanii stosowanie imiennych listów i wiadomości przypominających wiązało się ze wzrostem udziału w badaniach o 10–15 punktów procentowych. Formalne włączenie lekarzy POZ w informowanie pacjentek może przynieść jeszcze większy efekt.

– Rekomendacja lekarza rodzinnego jest jednym z najsilniejszych pojedynczych czynników zwiększających udział w mammografii. Mówimy nawet o wzroście o 25 punktów procentowych. Ktoś zainteresował się kobietą, poinformował ją, do czego ma prawo, i pomógł wykonać kolejny krok – mówiła Karolina Łukasik.

Konferencja „Piersi w Polsce. Wyniki, wnioski, rekomendacje” Fot. Karolina Jackowska

Jedno przypomnienie może nie wystarczyć

Dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, ekspert zdrowia publicznego i profilaktyk z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, podkreślił, że skuteczna profilaktyka nie może wymagać od kobiet determinacji w pokonywaniu kolejnych przeszkód.

– Powinna wychodzić do nas, do miejsc, w których funkcjonujemy. Im bardziej zaproszenia są spersonalizowane, tym mocniej wpływają na udział w badaniach przesiewowych – powiedział.

W Holandii do osób uprawnionych może trafiać nawet pięć przypomnień. Udział kobiet w mammografii sięga tam około 80 proc. Tymczasem, jak wskazywał dr Koczkodaj, według Światowej Organizacji Zdrowia do uzyskania efektu populacyjnego potrzebna jest zgłaszalność na poziomie 70 proc.

– Mniejsze znaczenie ma to, że kogoś zdenerwują cztery SMS-y, niż to, że pacjentka zgłosi się później, w zaawansowanym stadium choroby – zaznaczył.

POZ powinien nie tylko zapytać, ale też pomóc

Jedną z najczęściej powtarzających się rekomendacji było większe zaangażowanie personelu podstawowej opieki zdrowotnej. Pytanie: „Czy była pani na mammografii?” powinno prowadzić do wskazania placówki, sprawdzenia uprawnień lub pomocy w zapisaniu się na badanie.

Marzanna Bieńkowska, dyrektor Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, zwróciła uwagę na niewykorzystany potencjał pielęgniarek i położnych.

– Każda z nas ma pielęgniarkę i położną podstawowej opieki zdrowotnej. Przez 40 położna nie zadzwoniła do mnie ani razu i nie zapytała, czy wykonałam badanie. Wykorzystanie pielęgniarek i położnych powinno być jednym z podstawowych elementów profilaktyki – mówiła.

Podobny postulat przedstawiła Anna Kupiecka, prezeska Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. Jej zdaniem za pytaniem personelu medycznego musi iść konkretna pomoc.

– Odpowiedź na pytanie: „Czy była pani na badaniu?”, nie może kończyć się na słowach: „to proszę pójść”. Powinna brzmieć: „pomogę pani, już dziś sprawdzimy, gdzie może się pani zapisać”. To kilka zdań i kilka chwil działania – podkreśliła.

Medycyna pracy może stworzyć okazję do badania

Prof. dr hab. med. Marta Wiszniewska, kierowniczka Kliniki Chorób Zawodowych i Zdrowia Środowiskowego, z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, przypomniała, że lekarze sprawujący opiekę profilaktyczną nad pracownikami mogą już proponować im udział w programach profilaktycznych. Jej zdaniem potrzebne są dalsze zmiany w sposobie rozliczania takich świadczeń oraz pilotaże pokazujące, jak system mógłby działać w praktyce.

Przywołała projekt prowadzony w latach 2015–2017 wspólnie ze stowarzyszeniami Amazonek. Pracownice uczestniczyły w szkoleniach, rozmawiały z lekarzem o czynnikach ryzyka, a w razie potrzeby wychodziły z gabinetu z informacją o najbliższej placówce i wolnych terminach.

– Są kobiety, które mówią, że ostatni raz były u ginekologa albo badały piersi po urodzeniu dziecka, a to dziecko właśnie zaczyna studia. Rolą lekarza medycyny pracy i pielęgniarki jest odpowiedzieć na obawy i wyjaśnić, dlaczego warto się zbadać – powiedziała prof. Marta Wiszniewska.

Wiceprezydentka Warszawy Izabela Marcewicz-Jędrysik zaproponowała włączenie pracodawców w organizację jednego dnia przeznaczonego na profilaktykę.

– Pomóżmy kobiecie zorganizować w jednym dniu pakiet badań dopasowany do jej wieku, potrzeb i historii zdrowotnej. Niskie wskaźniki nie zawsze wynikają z niewiedzy. Bardzo często odpowiadają za nie codzienny pęd i odkładanie swojego zdrowia na później – mówiła.

Zadeklarowała również gotowość Warszawy do współpracy przy programach pilotażowych.

Nie straszyć. Pokazać, że profilaktyka daje szansę

Podczas konferencji rozmawiano także o języku kampanii zdrowotnych. Anna Korcz, aktorka zaangażowana w nową odsłonę kampanii „Piersi w Polsce”, mówiła o potrzebie pokazywania konsekwencji zaniedbania badań. Sama od 30 lat regularnie wykonuje badania w grudniu i nazywa je swoim prezentem pod choinkę.

Dr Katarzyna Pogoda, onkolożka z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, przestrzegała jednak, że komunikacja oparta wyłącznie na strachu może przynieść odwrotny skutek.

– Dawne kampanie często straszyły, a zgłaszalność na mammografię nie rosła. Trzeba odczarowywać to badanie i stosować pozytywne wzmocnienie. Kiedy kobieta wraca po roku, a lekarz mówi: „super, zrobiła pani coś ważnego dla swojego zdrowia”, ona czuje, że jej wysiłek został zauważony – mówiła dr Katarzyna Pogoda.

Agnieszka Bąk zwróciła uwagę, że strach nie kończy się w chwili wykonania badania. Uczestniczka części jakościowej po otrzymaniu niepokojącego wyniku przestała słyszeć, co mówi do niej lekarz. Dopiero podczas kolejnej wizyty zrozumiała, co wykryto i co powinna zrobić dalej.

– Wiele kobiet bardzo obawia się wyniku i dlatego rezygnuje z badania. Potrzebujemy rozwiązania, które mówi: jeżeli okaże się, że coś jest nie tak, jesteś bezpieczna i poprowadzimy cię dalej – podkreśliła badaczka.

Technologia musi być prosta i dostępna

Centrum e-Zdrowia wykorzystuje SMS-y, wiadomości e-mail oraz powiadomienia w aplikacji mojeIKP. Z aplikacji korzysta jednak nieco ponad 5 mln osób, dlatego cyfrowa komunikacja nie może pozostać jedynym sposobem docierania do kobiet.

Andrzej Sarnowski, dyrektor Pionu Rozwoju SIM i Wdrozen (ZDII), mówił o możliwości różnicowania komunikatów zależnie od potrzeb i zachowań poszczególnych grup. W aplikacji można kierować pacjentkę bezpośrednio do zapisów, bez konieczności samodzielnego szukania odpowiedniej zakładki.

Dr Katarzyna Pogoda wskazała natomiast, że część jej pacjentek nie korzysta z IKP nawet wtedy, gdy potrzebuje regularnie odbierać recepty.

– Być może potrzebujemy prostej kampanii pokazującej, jak założyć konto i korzystać z aplikacji. Nie chodzi wyłącznie o bardzo starsze osoby. Wiele kobiet nie widzi korzyści z tych narzędzi albo nie wie, jak się nimi posługiwać – zaznaczyła.

Paulina Gałązka, aktorka zaangażowana w kampanię SEXEDPL, podkreśliła, że jej mama nie ma IKP, ale mogłaby zareagować na wiadomość zawierającą imię i konkretny termin.

– Moja mama unika badań, ale jeśli dostanie SMS: „Eugenia, zapraszamy cię na badanie tego dnia”, jest znacznie większa szansa, że na nie pójdzie. Skoro z aplikacji IKP korzysta tylko pięć milionów osób, powinniśmy rozważyć także imienne SMS-y. Rozumiem, że ich wysyłka kosztuje, ale może gra jest warta świeczki – mówiła.

Martyna Wyrzykowska, „Piersi w Polsce. Wyniki, wnioski, rekomendacje”, Fot. Karolina Jackowska

Dane już pokazują, gdzie system nie działa

Dorota Korycińska, prezeska Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, zwróciła uwagę na interaktywny raport NFZ pokazujący realizację badań przesiewowych w poszczególnych miejscowościach.

W niektórych z nich zgłaszalność na mammografię przekracza 50 proc., podczas gdy w innych wynosi zaledwie 9–12 proc. Zdaniem Korycińskiej, zamiast tworzyć kolejne rozwiązania od początku, należy sprawdzić, co działa w miejscach osiągających najlepsze wyniki, a następnie dostosować te praktyki do potrzeb innych regionów.

– Są miejscowości, które wiedzą, jak to robić. Trzeba zobaczyć, co działa tam, gdzie zgłaszalność przekracza 50 proc., oraz czego brakuje tam, gdzie bada się co dziesiąta uprawniona kobieta – powiedziała.

Krystyna Wechmann, prezeska Federacji Stowarzyszeń Amazonki, apelowała z kolei o wyznaczenie jednego lidera odpowiedzialnego za profilaktykę i stworzenie spójnej strategii opartej na aktualnych danych regionalnych.

– Inwestycja w profilaktykę nie jest kosztem, lecz zyskiem. Mamy wiele nowych rozwiązań, ale zgłaszalność wciąż stoi w miejscu. Potrzebujemy lidera, który połączy działania, pieniądze, cyfryzację i komunikację w jeden system – mówiła.

Rekomendacje trafią do decydentów

Efektem konferencji będzie „white paper”, dokument zawierający najważniejsze wnioski i rekomendacje przedstawione przez uczestników spotkania. Zostanie przekazany wicemarszałkini Sejmu oraz instytucjom odpowiedzialnym za organizację profilaktyki.

Wśród rekomendowanych działań znalazły się:

  • imienne zaproszenia na mammografię wysyłane kilkoma kanałami,
  • wskazywanie konkretnego terminu i miejsca badania,
  • ponawianie przypomnień,
  • aktywne wsparcie lekarzy, pielęgniarek i położnych POZ,
  • pomoc w zapisaniu się na badanie podczas wizyty,
  • lepsze wykorzystanie medycyny pracy,
  • dzień wolny na profilaktykę i możliwość wykonania kilku badań jednego dnia,
  • kampania wyjaśniająca, jak korzystać z IKP i aplikacji mojeIKP,
  • umieszczanie w IKP historii wykonanych badań przesiewowych,
  • analiza regionalnych różnic w zgłaszalności,
  • regularne mierzenie skuteczności kampanii i wysyłanych powiadomień,
  • zapewnienie pacjentce jasnej ścieżki postępowania po niepokojącym wyniku.

– Żadne z tych rozwiązań nie ma szans działać w próżni. Wszystkie perspektywy: pacjencka, medyczna, cyfrowa, samorządowa i społeczna, muszą się spotkać. Mamy nadzieję, że za rok będziemy mogli rozmawiać już o efektach wdrożonych zmian – podsumowała Martyna Wyrzykowska.

O kampanii „Piersi w Polsce”

„Piersi w Polsce” to kampania Fundacji SEXEDPL poświęcona profilaktyce raka piersi. Jej celem jest wyjaśnianie, komu i kiedy przysługują badania, oswajanie lęku przed diagnostyką oraz wskazywanie barier, przez które wiedza o profilaktyce nie przekłada się na regularne badania.

Punktem wyjścia do tegorocznej odsłony kampanii jest raport przedstawiający dane z ogólnopolskiego badania oraz historie sześciu kobiet, które przeszły całą drogę od decyzji o badaniu do otrzymania wyniku. Wnioski z raportu mają pomóc w opracowaniu rozwiązań, dzięki którym profilaktyka będzie łatwiejsza do wykonania niezależnie od miejsca zamieszkania, wieku i sytuacji życiowej.

Total
0
Shares
AntykoncepcjaPL